czwartek, 31 maja 2012

"Ofiara krwi" J.R Ward


Pamiętacie Bractwo Czarnego Sztyletu? Ja raczej nie będę w stanie ich zapomnieć. Po „Mrocznym kochanku” przyszedł czas na drugi tom fascynującej sagi, która wyszła spod pióra pani Ward. Mówię oczywiście o „Ofierze krwi”.

Bohaterem tej części jest Rankhor, jeden z braci. Przydomek „Hollywood” nie wziął się z nikąd. Wampir oszałamia bowiem wyglądem i każda kobieta chciałaby go mieć. Jego życie nie jest jednak idealne. Naraził się kiedyś Pani Kronik, która nałożyła na niego przerażającą klątwe. Otóż Rankhor nosi w sobie bestię budzącą się do życia w momencie, gdy wampir nie potrafi stłumić w sobie energii. Jej pojawienie się niesie za sobą jedynie kłopoty, a każdy, kto pojawi się na jej drodze staje się potencjalną ofiarą. Są dwa sposoby na tłumienie jej – przemoc lub seks. Z tego też powodu Rankhor często przesiaduje w klubach, licząc na dobrą bójkę lub kolejną panienkę.

Mary Luce to ciężko chora kobieta, która stara się pomagać niedoszłym samobójcom. Otrzymuje dziwne telefony, głuche telefony.  Pewnego razu poznaje jego autora – Johna. Okazuje się, że chłopak nie mówi, ale mimo wszystko chciał ją poznać. Mary zaprasza go do siebie i porozumiewają się w języku migowym. Jak się okazuje później, chłopak jest w trakcie przemiany w wampira i potrzebuje znaleźć się w otoczeniu jemu podobnych. Sąsiadka i przyjaciółka Mary, Bella, zabiera ich do Bractwa. To właśnie tutaj krzyżują się losy Rankhora i Mary.

Rankhor osłabiony po uwolnieniu się bestii, tuła się po domu, reagując jedynie na dźwięki i węch. Melodyjny głos Mary sprawia, że nie może oprzeć się przed dotknięciem jej i słuchaniem, jak mówi. Dziwny magnetyzm wytwarza się między tą dwójką. Rankhor nie jest w stanie nazwać swoich uczuć, wie jednak, że chce znajdować się w pobliżu Mary. Jak to się skończy? Czy Mary poczuje coś do Rankhora? Czy jej choroba skończy się śmiertelnie? Czy Rankhor uwolni się kiedykolwiek od bestii?

Książka zrobiła na mnie wrażenie. Mimo że poczułam lekki niedosyt, uważam, że autorka trzyma poziom. I choć bardziej polubiłam część pierwszą, nie mogę powiedzieć, że druga była zła. Podobała mi się przemiana Rankhora z playboya w statecznego wampira. Miłość potrafi zmienić każdego, jak widać. Wojownik pełen pasji i energii od początku wzbudził we mnie sympatię. Bezpośredni choć wewnętrznie okaleczony przez klątwę, roztaczał wokół siebie tajemnicę, którą chciałam jak najszybciej zgłębić.  Kibicowałam mu do końca, wierząc, że wszystko pójdzie po jego myśli.

Postać Mary jest jednak trochę bardziej zagmatwana. Zamknięta w sobie kobieta o niesamowicie zaniżonej samoocenie, nie potrafiąca zrozumieć zainteresowania jej osobą – ok, jestem w stanie to przełknąć. Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że zbyt długo się opierała i grała potulną i niewinną istotę. Autorka chciała stworzyć dwubiegunowość – ogarnięty pożądaniem i miłością Rankhor naprzeciw spokojnej i opanowanej szarej myszce. Uważam jednak, że ów zabieg nie wyszedł zbyt dobrze, a sama Mary miejscami niesamowicie mnie irytowała.

Oprócz miłości, która niesie ze sobą cierpienia, znowu obserwujemy walkę Bractwa z Reduktorami, którzy posuwają się do coraz mroczniejszych czynów, byle tylko odnaleźć braci i ich zniszczyć. W książce nie zabrakło walk, rozlewu krwi oraz scen erotycznych. „Ofiara krwi” to fascynująca opowieść o sile przyjaźni, więzach łączących mocniej, niż więzy krwi oraz o miłości, która musi pokonać wiele przeszkód, by się spełnić. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Szczerze polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II

5/6

poniedziałek, 28 maja 2012

"Miłość bandyty" Massimo Carlotto


Nie miałam okazji zetknąć się wcześniej z twórczością Massimo Carlotto, czego po lekturze tej książki szczerze żałuję. Wielkim zaskoczeniem dla mnie było to, że autor opiera swoje powieści na podstawie własnych doświadczeń. Został skazany za zabójstwo, mimo tego, że był niewinny. Samo to nastraja nas odpowiednio, aby przysiąść do jego twórczości z pewną dozą niepokoju. Jak ja odebrałam tę książkę? Przekonajcie się sami.

Marco Buratti jest detektywem. Nie lubi używać broni, jest zapalonym fanem bluesa i ma nieliczne grono przyjaciół. Kilka lat w więziennej celi ukształtowało jego charakter. Jednak by zrozumieć to, co dzieje się w jego obecnym życiu, trzeba cofnąć się dwa lata wstecz. Gdy z Instytutu Medycy Sądowej w Padwie w tajemniczych okolicznościach giną środki odurzające, nikt nie wie kto za tym stoi. Buratti dostaje zlecenie znalezienia złodziei. Detektyw ma wspólnika – Rossiniego – trudniącego się przemytem. Razem tworzą dość zgrany duet.

Dwa lata później ktoś porywa narzeczoną jednego z głównych bohaterów. Z początku wydaje się, że obydwie te sprawy nic nie łączy. Do czasu, gdy cała układanka zaczyna nabierać sensu. Zaczynają się poszukiwania porywaczy, które prowadzą naszych bohaterów w różne miejsca. Trafiają w sam środek mafijnych porachunków. Można się spodziewać, że nie skończy się to dobrze. Czy uda im się odnaleźć kobietę? Co łączy sprawę kradzieży z porwaniem? Wszystkiego dowiecie się, zagłębiając w lekturze.

Jak na kryminał przystało, książka od początku do końca trzyma w niesamowitym napięciu, a czytelnik jak najszybciej chciałby wiedzieć, co wydarzy się na kolejnych stronach. Autor niesamowicie prowadzi akcję, nie zdradzając od razu wszystkich szczegółów, ale dawkując nam adrenalinę. W trakcie poznawania fabuły, zaczynałam się zastanawiać ile autor przelał samego siebie w bohatera – wiedząc o jego przeszłości takowe myśli wydają się być całkowicie normalne, a wiedza pisarza na temat środowiska wzbudza w nas jedynie poczucie autentyczności.

„Miłość bandyty” to książka przepojona mrokiem, tajemnicą. Osnuta mgiełką niepokoju, który towarzyszy czytelnikowi od samego początku. Porachunki mafijne, narkotyki, władza sięgająca do każdego zakamarka – to wszystko łączy się na obraz dość ponurej rzeczywistości. Massimo Carlotto przenosi nas w świat społecznej dewastacji, gdzie wszystko można kupić za pieniądze. Wizja jest przerażająca, ale nieznośnie prawdziwa, czym zmusza czytelnika do chwilowego zastanowienia się nad otaczającym światem.

Kryminał, jaki zaserwował nam autor, to pozycja niesamowicie ciekawa, niepokojąca, wzbudzająca w czytelniku różne odczucia. Owa autentyczność jedynie podsyca aurę nad książką. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś odpowiedniego dla siebie. Wystarczy zanurzyć się w tym świecie i poznać rzeczywistość, jaką Carlotto snuje przed naszymi oczami.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II

4.5/6

środa, 23 maja 2012

"Przeznaczenie" Aleksandra Ból


Debiuty, debiuty – można wymienić ich kilka rodzaje. Są takie, po których autora zapamiętuje się na długo, ale też takie, po których autor trafia na czarną listę. Ale trafiają się również inne – ciekawe, fascynujące, inne. Mając przed sobą książkę Aleksandry Ból nie miałam pojęcia, do której z tych kategorii będą mogła ją podpiąć. Ale w końcu wyrobiłam sobie to zdanie.

Główną bohaterką książki jest Eve, którą babcia namawia do przejścia pewnego rytuału, mającego na celu obudzić w niej czarodziejskie moce. Dziewczyna sceptycznie podchodzi do tego pomysłu, ale w końcu podejmuje próbę. Dostaje jednak ostrzeżenie – musi nauczyć się panować nad swoją mocą, co okazuje się niesamowicie trudne. Eve jednak nie bierze ostrzeżenia na poważnie i dochodzi w niej do wybuchu furii, która mogła zabić trzech ludzi. Dziewczyna trafia do obozu resocjalizującego, gdzie ma nauczyć się panować nad swoją mocą.

Od tego momentu w jej życiu zaczynają się schody. Zostaje odseparowana od swojego przyjaciela Nate, ale za to poznaje tajemniczego i intrygującego Elijah’a, który nie jest tym, za kogo się podaje. Kto jest przyjacielem dziewczyny, a kto ją zdradzi? Czy uda jej się przetrwać?

Książka Aleksandry Ból jest pozycją dość ciekawą, niestety nie nowatorską. Przewijają się bowiem przez nią tematy oklepane i wałkowane tak często, że zaczynają razić w oczy. Choćby sam trójkąt miłosny między bohaterami, który od razu kojarzy nam się z kilkoma dość znanymi książkami. Ale można na to przymknąć oczy. Autorka skupiła się nie na magicznej stronie powieści – czego jednak trochę mi zabrakło – a na ukazaniu uczuć bohaterów.

Ich emocje i przeżycia stają się główną kanwą fabuły. Mamy więc Eve – biedną, prześladowaną dziewczynę, która musi nauczyć się siły i pewności siebie w świecie, w którym rządzą mocne reguły. Mamy Nate, jej przyjaciela, oddanego powiernika i kogoś oraz mamy przystojnego i intrygującego Elijaha, który stoi po stronie Eve. Na dobrą sprawę, czego chcieć więcej?

Plusem książki jest prostota. Autorka nie sili się na górnolotne myśli i dziwnie długie opisy. Wszystko wydaje się być wyważone i skonstruowane delikatną linią, byle tylko nie narazić czytelnika na zbytnie brnięcie w bezsensowne dywagacje. Dzięki temu książkę czyta się dość szybko.

„Przeznaczenie” to dość udany debiut. Nie jest przytłaczająca, nie jest też mega odkrywcza, ale nie musi być. Aleksandra Ból jest młoda i przed sobą ma jeszcze pewnie nie jedną książkę do napisania. Trzymam więc za nią kciuki i będę czekać na kolejną powieść.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res.

4/6

poniedziałek, 21 maja 2012

"Wieża sokoła" Katarzyna Rogińska


Ludzie bywają okrutni z różnych względów. Czasami spowodowane jest to środowiskiem, w którym się obracają, albo potrzebą zaistnienia. Często jednak zdarza się tak, że zwyczajnie lubują się w krzywdzeniu innych. Katarzyna Rogińska w swojej książce „Wieża sokoła” ukazuje nam ludzkie okrucieństwo w różnych wymiarach.

Dymitria to młoda Greczynka, wychowana przez rodziców, którzy na wiele jej pozwalali, twierdząc, że dzięki temu będzie zachowywała się jak Europejka, a jej życie z pewnością ułoży się po ich myśli. Gdy w przypływie zamiłowania polityką, Dymitria nie zdaje matury, rodzice wysyłają ją do pracy. Właśnie tam poznaje Polaka, Edwarda, turystę, który bardzo szybko zamąci w jej głowie. Oszołomiona jego niesamowitą prezencją oraz czarującym zachowaniem, zakochuje się w nim bez pamięci i gotowa jest zrobić wszystko, by mu się przypodobać. Edward postanawia zaprosić ją do Polski. Proponuje jej opiekę przy ciężko chorej żonie. Dymitria, całkowicie zaślepiona miłością, decyduje się na ten krok, i nikomu nie mówiąc, leci do Polski, z nadzieją na zjednoczenie się z ukochanym.

Edward na początku zachowuje się nienagannie. Zabiera dziewczynę na wycieczki, czaruje uśmiechem i czułymi słówkami, a Dymitria z dnia na dzień coraz bardziej ulega jego wpływom. Dziewczyna nie ma zielonego pojęcia, że z jego strony to gra, która bardzo szybko przemieni się w straszliwą rozgrywkę o życie. Pewnego dnia bowiem wszystko się zmienia, a Dymitria znajduje się w środku okrutnej gry, którą prowadzi Edward oraz jego podopieczny, Krzysztof. Co się stanie? Czy Dymitria wyjdzie z tego? Kim tak naprawdę jest Edward?

Katarzyna Rogińska przenosi nas w świat pełen brutalności. Bez zbędnego owijania w bawełnę ukazuje nam zepsuty świat, w którym rządzą pieniądze i seks, a biedna Dymitria znalazła się w jego samym środku. Autorka umiejętnie i wręcz z chirurgiczną precyzją opisuje nam niektóre z bestialskich postępków, czym wzmaga w czytelniku nie tylko obrzydzenie co do niektórych postaci, ale wielką falę współczucia oraz niedowierzania, że tacy ludzie mogą chodzić po ziemi.

Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej z nich poznajemy Dymitrię, jej życie w Grecji i wszystkie wybory, które doprowadziły ją do Polski. W drugiej ukazuje nam się potwór, Krzysztof, pełen perwersyjnych i brutalnych fantazji. Trzecia zaś napisana jest od strony Kociary – wybija się przed dwie poprzednie ze względu na dozę humoru, która troszkę popsuła całkowity efekt. Jednakże bardzo podobały mi się portrety psychologiczne postaci. Każda z nich była inna, zarysowana mocno, autorka tchnęła w nich życie.

„Wieża sokoła” to książka ciężka, niesamowicie przejmująca i brutalna, przepełniona cierpieniem i smutkiem, oraz galerią potworów w ludzkich skórach. Autorka nie bała się mówić wprost o rzeczach, które zwykle nie pojawiają się w normalnych rozmowach. Momentami książka jest odrażająca, innymi wzbudza w nas współczucie do ofiar, jeszcze w innych chcielibyśmy dorwać w swoje ręce oprawców i zrobić z nimi porządek. Niezaprzeczalnie, Katarzy Rogińska obudzi w czytelniku gamę różnych uczuć. A historia Dymitrii może być przestrogą, by nie wierzyć w czułe słowa i nie porzucać wszystkiego dla dopiero co poznanego mężczyzny. Ponieważ nie wiemy, kim jest tak naprawdę, a pod maską uroczego i przystojnego chirurga może kryć się bezwzględny oprawca, który nie zawaha się wykorzystać cię do swoich upiornych celów. „Wieża sokoła” – sam musisz zdecydować, czytelniku, czy jesteś gotowy by poznać mroczne wcielenia ludzi.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka.

5/6

"Jak z bankruta stać się milionerem" Wojciech Chmielewski


Wiele osób zadaje sobie to pytanie, ale nie wielu wie, jak tego dokonać. Jak z bankruta stać się milionerem. Marzenie, które może się ziścić? Niektórzy powiedzieli by, że tak. Ci mniej optymistycznie nastawieni do życia zanegowali by to bez wahania. Ale jak jest naprawdę? Czy faktycznie można przejść taką drogę?
Do nabycia

Wojciech Chmielewski autor poradnika „Jak z bankruta stać się milionerem” twierdzi, że można.  W dzisiejszych czasach trudno znaleźć kogoś, kto nie jest zadłużony. W pogoni za pieniędzmi i lepszym życiem ludzie są w stanie zrobić naprawdę wiele. Ale co w przypadku, gdy w pewnym momencie zatracili się w tym i stoją w miejscu, bez perspektyw na wyjście z dołka? Właśnie tutaj pojawia się książka, która może zmienić ich podejście.

Nie są to tylko suche opisy, wymyślone na poczekaniu, by wydać książkę. Autor przyznaje się do tego, że sam znalazł się w finansowym dołku, ale udało mu się z niego wyjść. Teraz daje ludziom narzędzie do tego, by zmienić spojrzenie i perspektywy, a co za tym idzie – sprawnie dojść do zamierzonego celu, pozbycia się długów. Opracował kilkanaście metod. Wiadomo, że nie jesteśmy tacy sami, dlatego też w książce znajdziecie dużo opcji, pozwalających na wyjście z dołka. Ich rozbieżność pozwala na wybranie tej, która odpowiada waszym potrzebom.

Autor ciekawie ilustruje i tłumaczy procesy finansowe, dzięki czemu książkę czyta się szybko, a informacje przyswajamy momentalnie, nie bojąc się specyficznego żargonu i słów, które mogą nas wybić z rytmu.

„Jak z bankruta stać się milionerem” nie jest jednak pozycją, która zagwarantuje ci sukces. Wiele zależy od samego człowieka, jego podejścia do sprawy. Książka ta może stać się dla was przewodnikiem, kursem, który może pomóc w osiągnięciu celu. Ale wszystko leży w waszych rękach. To wy musicie zdecydować, czy okaże się to dla was przydatne. Ja, jako osoba, która długów jeszcze nie ma, uważam, że to dobry poradnik dla każdego – też dla tych, którzy w długi jeszcze nie popadli. Pozwala bowiem spojrzeć na wiele sytuacji z innej perspektywy, a co za tym idzie próbować myśleć inaczej, zmieniać w sobie podejście. Bo przecież chodzi o to, by się nie załamać. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Więc zastanówmy się nad tym, co można zmienić, a „Jak z bankruta zostać milionerem” to dobry początek.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Studia Astropsychologii

4.5/6

piątek, 18 maja 2012

"Mroczny kochanek" J.R Ward


O wampirach się pisało i pisać będzie. Wszystko sprowadza się do tego, na ile oryginalnie autor podejdzie do tematu i co tym razem zaserwuje czytelnikowi. Moja przygoda z sagą J.R Ward dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że nie skończy się szybko.

Ghrom jest wampirem, ale nie byle jakim, jest ich przywódcą, królem, liderem. Przystojny i groźny, stroniący od towarzystwa, wydawałoby się, że trochę gburowaty, ale to właśnie do niego zwraca się z prośbą przyjaciel z bractwa. Ghrom nie chce się w nic angażować. Woli przebywać sam ze sobą. Nawet z żadną kobietą nigdy bliżej nie był. Ale wszystko się zmieni, gdy pozna Beth, młodą i piękną dziennikarkę, która jest w fazie przemiany. To właśnie o niej była prośba przyjaciela. Ghrom, jak na wampira przystało, obserwuje ją z daleka, nie mieszając się, jedynie analizując. Do czasu.

Beth nigdy nie znalazła mężczyzny, który rozpalił by w niej iskrę i wydawało jej się, że już nie znajdzie. Wolała więc stronić od ich towarzystwa i traktować tylko jak kolegów, nie obiekty seksualne. Pewnego razu gdy wracała do domu, została zaatakowana przez dwóch opryszków, którzy chcieli ją zgwałcić. Na szczęście udało jej się oswobodzić i uciec. Doniosła o całym zdarzeniu na policję i czekała na wyniki śledztwa. W tym momencie jej życia w drzwiach wejściowych stanął niesamowicie pociągający i niebezpieczny mężczyzna, który momentalnie rozpalił w Beth ową iskrę. Gdy przybysz oświadcza jej, że jest tutaj, by pomóc jej przejść przemianę, kobieta jedynie parska śmiechem. Nie jest w stanie uwierzyć w istnienie wampirów, a co dopiero w to, że stanie się jednym z nich. Ten śmiech bardzo szybko się ulatnia. Czy Beth i Ghrom będą razem? Czy Beth przeżyje przemianę? Jak to się wszystko skończy?

Pierwsza część sagi o Bractwie Czarnego Sztyletu to małe wprowadzenie w nowy, wampiryczny świat, w którym króluje przemoc, rozlew krwi i seks. Jest to książka zdecydowanie dla starszego czytelnika. Nie znajdziecie w niej subtelności, delikatnych opisów czy świecących się wampirów. Tutaj wszystko jest mocne, dosadne, prawdziwe, a wampir w końcu zatapia kły i gryzie. Nie ma tu potulnych baranków, tylko mocni mężczyźni, którzy wiedzą, czego chcą i jak to uzyskać.

J.R Ward daje czytelnikowi solidną dawkę akcji, która nie zwalnia ani na chwilę. Jesteśmy obserwatorami śledzącymi dokładnie poczynania bohaterów, ich rozterki, myśli, emocje. Wszystko. Co jest w tym najlepsze – nie spotykamy się jedynie z Ghromem i Beth. Autorka nakreśla nam inne postacie, które będą kluczowe w kolejnych tomach sagi. A same Bractwo Czarnego Sztyletu to majsterszyk sam w sobie. Banda niebezpiecznych, odzianych w skóry drapieżników, a każdy z nich ma jakiś sekret. Dziewczyny, możecie mi wierzyć, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej!

„Mroczny kochanek” to książka ciekawa, fascynująca, wciągająca od pierwszej strony. Nie sposób się od niej oderwać. Sceny erotyczne dodają tylko pikanterii i wzmagają apetyt na dalsze czytanie. Bardzo szybko można przepaść w tej historii, chcąc poznać ciąg dalszy. Ja przepadłam, całkowicie i już nie mogę doczekać się następnego tomu. Polecam tym, którzy mają dość potulnych wampirów i przesłodzonej miłości.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Videograf II.

5/6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...