poniedziałek, 23 lipca 2012

"Kodeks Bracholi" Barney Stinson i Matt Kuhn


Z serialem „Jak poznałem waszą matkę” jestem na bieżąco, toteż wiadomość o pojawieniu się książki Stinsona na rynku od razu wywołała wielki uśmiech na mojej twarzy. Po pierwsze ze względu na to, że Barney zawsze poprawiał mi humor. Po drugie stwierdziłam, że książka ta może być dość ciekawym doświadczeniem.


Artykuł 2 „Brachol zawsze może zrobić coś głupiego, pod warunkiem, że reszta Bracholi zrobi to razem z nim.”

Barney Stinson jest jednym z głównych bohaterów serialu. Odznacza się wieloma rzeczami, między innymi tym, że zawsze chodzi w garniturze i wyrywa każdą laskę, którą uzna za gorącą. Na początku wyjaśniono pojecie brachol oraz zarysowano genezę. Takim sposobem poznaliśmy trochę inną historię Kaina i Abla oraz wojny trojańskiej.

„I wszelkie wygody znajdowały się w ogrodzie. Owoce, woda, towarzystwo. Lecz pewnego dnia  Adam  natknął się na nagą laskę Ewe i zapragnął jej listka oliwnego. I tak Adam udał się z Ewa za jabłoń, aby poznać ją lepiej, zupełnie olewając swojego Brachola – Filipa, który miał bilety na New York Knicks tuż przy parkiecie.”

W dalszej części książki pojawiają się krótkie sentencje, złote myśli, mające na celu ukazanie zachowań bracholi w stosunku do siebie i innych. Barney z sobie znanym wyczuciem i humorem opisuje różne sytuacje, wprawiające czytelnika w rozbawienie. Przy nie jednej z sentencji niemal zadławiłam się ze śmiechu. Niektóre z nich znałam z serialu. Nie zmienia to jednak faktu, że potencjał książki jest ogromny, a fani „Jak poznałem waszą matkę” będą mieli niezły ubaw. Cała książka stylizowana jest na kodeks. Wskazują na to nie tylko „artykułu” ale również zwroty prawnicze.  Ponadto często pojawiają się dopiski do artykułów.

Artykuł 37 „ Brachol nie jest zobligowany do otwierania drzwi przed kimkolwiek. Skoro kobiety mogą mieć swoją własną profesjonalną ligę koszykówki, to mogą też otwierać sobie drzwi. One naprawdę nie są aż takie ciężkie.”

Wielkie brawa należą się za oprawę graficzną. Nie dość, że okładka przyciąga wzrok to i w środku jest dość niekonwencjonalnie.  Boki stron są ciemniejsze, czcionki rozmieszczone symetrycznie, ba, nawet pojawiają się obrazki i tabele. Nic dodać nic ująć.

Artykuł 57 „Brachol nigdy nie ujawnia wyniku wydarzenia sportowego drugiemu Bracholowi, chyba że rzeczony Brachol trzy razy potwierdził, że chce go usłyszeć.”

Humor Stinsona ujawnia się tutaj niemalże w każdym słowie. Jestem niesamowicie ciekawa kolejnych książek z cyklu współpracy Stinson – Kuhn. Z pewnością okażą się strzałem w dziesiątkę tak samo jak „Kodeks Bracholi”. Nie jest to bowiem książka jedynie dla mężczyzn, bo i kobiety znajdą tutaj coś dla siebie. Niekiedy teksty, które je rozśmieszą, niekiedy takie, które ją zjeżą, ale za każdym razem nie będzie mogła powstrzymać się przed uśmiechem. A to już duży sukces. Polecam każdemu - nie tylko bracholom :)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa SQN

5/6

5 komentarzy:

  1. Ja również jestem na bieżąco z serialem "Jak poznałem waszą matkę" i zaliczam się do grona oddanych fanek Barneya Stinsona :). Książkę przeglądałam w wersji angielskojęzycznej. Rozłożyła mnie na łopatki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialna książka. Śmiałam się i śmiałam, więc zdecydowanie polecam na poprawę humoru:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki nie przeczytam, ale oglądałam serial i zgadzam się, że postać Barneya to zdecydowanie największy plus tego serialu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam serialu ani książki, ale może przeczytam dla poprawy humoru, bo jak widzę po cytatach, zapowiada się naprawdę wesoła lektura. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Być może zajrzę ale mam mieszane uczucia. To chyba nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...