wtorek, 26 czerwca 2012

"Miłość na wrzosowisku" Anna Łajkowska + konkurs


Po „Pensjonacie na wrzosowisku” przyszedł czas na kontynuację. „Miłość na wrzosowisku” pochłonęłam równie szybko, co poprzednią część. Czy jest taka sama czy lepsza? Cóż, zaraz się o tym przekonacie.

Powoli jej marzenia głównej bohaterki stają się rzeczywistością. Powracamy do Anglii, gdzie Basia zakupiła dom, w którym na dole ma zamiar zrobić kawiarenkę. Jej mąż został w starym mieszkaniu. Kobieta ze wszystkimi problemami została sama. Po pierwsze musi nadzorować wszystkie prace budowlane, zająć się dziećmi, poukładać sprawy papierkowe. Nie ma wsparcia u męża, który po przyjeździe do nowego domu zajęty jest swoją pracą. Małżeństwo Basi i Marka wisi na włosku. Nie potrafią ze sobą rozmawiać, coraz bardziej się od siebie oddalają.

W tym trudnym czasie na drodze Basi znowu staje James. Anglik niesie jej pomóc przy każdym problemie, a Basia stopniowo zaczyna darzyć go uczuciem mocniejszym niźli przyjaźń czy życzliwość. Para jest zmuszona ukrywać swoje uczucia przed całym światem. Obydwoje mają rodziny, obydwoje dzielą z kimś wspólną przeszłość, a jak wiadomo trudno jest przekreślić wspólne wspomnienia i spędzony ze sobą czas. Basia staje więc przed trudnym wyborem – czy zostać u boku męża czy jednak spróbować szczęścia z przystojnym Anglikiem, który oferuje jej przyszłość? Jak to się skończy.

Anna Łajkowska znowu wprowadza nas w brytyjski świat. Jednakże czułam, że ta książka napisana jest trochę inaczej. Wydaje się, jakby autorka trochę bardziej dojrzała. Może to zasługa obranej tematyki, bowiem w tej części poruszane są trudniejsze tematy. Pojawiają się pytania, na które odpowiedź na pewno kogoś zrani.

Czytając powieść, próbujemy sami sobie wyjaśnić, która z opcji jest lepsza – wybór szalonej miłości czy próba ratowania małżeństwa. Dzięki tym rozbieżnością i codziennością emigrantów książka dalej sprawia wrażenie do bólu prawdziwej, przepojonej wydarzeniami, które mogły przydarzyć się każdemu z nas. Autorka pozostawia jednak pewne pytania bez odpowiedzi, byśmy sami dodali sobie to, co chcielibyśmy zobaczyć.

„Miłość na wrzosowisku” napisana jest lekkim, przyjemnym stylem, przez co przedstawiona historia wciąga nas niemalże od samego początku. Co wybierze Basia? Stare ale znane czy nowe nieodkryte? Tego nie mogę zdradzić. Uważam jednak, że każdy z nas czasami stoi na rozdrożu i nie potrafi się zdecydować na to, co ma przed oczami. Czasami warto więc znaleźć w sobie trochę więcej siły, by unieść powieki i ujrzeć, że szczęście wcale nie jest tak daleko, jak by się wydawało. Książkę szczerze polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Damidos.

4.5/6

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli jesteście ciekawi tej książki oraz "Pensjonatu na wrzosowisku" mam dla was dobrą wiadomość. Razem z wydawnictwem Damidos ogłaszamy konkurs. Do wygrania są obydwie książki. Co musicie zrobić?

1. Odpowiedzieć na pytanie - Stare znane czy nowe nieodkryte. W kilku zdaniach napisz czy w życiu lepiej jest naprawiać czy budować.
2. Odpowiedzi zamieszczamy pod tym postem do 3 lipca.
3. Anonimowi proszę podać adres mail.
4. Wygrać może jedna osoba. Kryterium oceny - kreatywność :)
5. Miło by było jakbyście dodali blog do obserwowanych, ale to nie konieczność.
6. Jeszcze milej by było, jakbyście powiadomili o konkursie na swoich blogach.
7. Powodzenia i czekam na Waszą kreatywność!


15 komentarzy:

  1. Stare czy nowe? Mam wrażenie,że na to pytanie każdy musi odpowiedzieć indywidualnie,a odpowiedzi szukać w zakamarkach swoje duszy cz na dnie swojego serca.Gdy byłam młoda fascynowało mnie wszystko co nowe i inne.może dlatego,że świat wokół nas był szary i smutny,a my młodzi musieliśmy sami sobie tworzyć kolorową przyszłość i spokojne życie.Kilka czasopism na rynku prasy,dwa programy telewizyjne i tyleż samo radiowych kształtowało naszą rzeczywistość.Ploteczki o gwiazdach filmowych/teraz szumnie celebrytkami zwanymi/czytało się rzadko i nie wiedziało się o nich tak wiele jak współcześnie.Może to i dobrze,bo świat mimo ,że nie był najweselszy stał przed nami i naszą wyobrażnią otworem Gdy nasz diva polskiej piosenki Maryla Rodowicz pokazała się w Opolu w kolorowej "bananówce"/to taka spódnica z kolorowych klinów-dla tych,którzy nie kojarzą!/polskie ulice szybciutko zaroiło się od dziewczyn w pięknych "bananówkach"Gdy zaś Izabela Trojanowska pokazała na scenie drapieżny makijaż jak kolorowy ptak,myśmy też się natychmiast starały dostosować do tej mody.To było cudowne!Spontanicznie reagowałyśmy na takie nowinki,które pomagały nam po prostu żyć.teraz chyba młodzi mają lepeij,lżej i weselej.kontakt ze światem na kliknięci.Świat,który tak bardzo się skurczył i otworzył.To jest piękne.Ja jednak jako dojrzała osoba po pięćdziesiątce /myślę,że wiele osób w moim wieku tak ma/często wracam do lat minionychWracam do miejsc,w których byłam kilkadziesiąt lat temu Porównuję ,wspominam i rozsmakowuję się we wspomnieniach.Kocham współczesność.Kocham ten świat -żyjący szybko i kolorowo,ale kocham również przeszłość.Uważam,że nie powinniśmy potępiać przeszłości ,tylko zachować w pamięci i dla potomnych z niej jak najwięcej.Nie wszystko burzyć,niszczyć i potępiać.Co się da odbudować i pielęgnować.wtedy każdy znajdzie wokół siebie coś dla siebie.Jak w przysłowiu-jeden kocha córkę,a drugi zachwycony jest teściową.Każdy będzie miał część świata dla siebie.Minionego-dla tych ,którzy kochają wspomnienia,a nowoczesny dla tych,którzy nie lubią przeszłości.Będzie pięknie i miło każdemu!
    jolunia559@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepiej, jak to zwykle w życiu, pomieszać po trosze - jako że 'panta rhei', to i tak nigdy nie mamy do czynienia z prawdziwie starym, znanym i tym samym. Warto więc wskakując do starej rzeki wnieść ze sobą powiew nowości. Nie warto odcinać się od niczego z przeszłości, ponieważ złe czy dobre, wciąż jest nasze i nas współtworzy. Jesteśmy tym, co przeżyliśmy i czym byliśmy kiedyś i potrzebujemy tych korzeni w życiu koniecznie. Bo uczymy się na błędach, bo wyciągamy wnioski i bo po latach widzimy, że wszystko co było kiedyś było tak naprawdę potrzebne. Ale trzeba też wskakiwać w nowe, ciągnąc za sobą to, co warte pamiętania ze "starego", bo nowe nieodkryte pozwala odkryć siebie. Dodaje pikanterii, nowego sensu, nowego celu. Tak więc czy patrzymy wstecz czy tylko wprzód, zawsze to drugie (więc odpowiednio nowe i stare) trzeba wziąć ze sobą. Aby zachować harmonię i równowagę. Bo wiadomo, że do tęczy potrzeba i deszczu i słońca :)
    mysza216@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawiać, czy budować? Trudne pytanie. Myślę, że warto robić jedno i drugie, ale jeśli już muszę wybrać, to stawiam na budowanie. Dlaczego? Bo budowanie to poszerzanie horyzontów, to cały czas wędrowanie przed siebie, rozwijanie się, ubogacanie świata, własnego otoczenia i siebie samego... A o to chyba w życiu najbardziej chodzi. Podczas, gdy naprawianie w pewien sposób ogranicza. Zmusza do tkwienia w starym, w tym co było, do stania w miejscu w pewnym senie, a to nie zawsze jest dobre.

    W obserwowanych mam Cię od dawna, a banerek konkursowy zaraz dodam u siebie z zakładce "Wygrywajki". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać! No więc... Zgłaszam się.
    1. Nowe nieodkryte. Kusi poznanie nowego miejsca, innych ludzi, poznanie i rozważenie ich sporobu myślenia, systemu wartości i zachowania. Stare w końcu robi się nudne - ma się wrażenie, że ktoś nas do tego przykuł, a poznawanie nowego pozwala nam sprawdzić swą odporność i zdolność do adaptowania się. Miło czasem wrócić do znanej sobie książki, ale czytanie nowej historii sprawia większą frajdę bo nigdy nie wiadomo, co będzie dalej.
    2. *Zamieszcza*.
    3. *Nie podaje, bo się podpisuje*.
    4. Jestem jedna osobą...
    5. "Łobserwuję" :P
    6. W wieczór wrzucę info...
    7. A ja postawiłam na kompresję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stare, a może nowe? Stare rzeczy mają dusze, stare rzeczy mogę widziały wiele. Historie opowiadane przez starszych ludzi są wciągające, fascynujące. Stare przyjaźnie przetrwały wiele. Jednakże nowe również ma w sobie coś fascynującego. To co nowe zazwyczaj jest nieodkryte, ciekawe, fascynujące. Warto również poznawać nowych ludzi, poszerzać swoje horyzonty. Nie należy trzymać się przez cały czas tych samych schematów, jednakże nie należy zapominać o tradycjii, przeszłości bo bez tych wartości nie byłoby nas. Każdy z nas powinien znaleźć ten punkt równowagi pomiędzy starym a nowym, bo bez zmian życie stałoby się nudne.
    Trudno jest wybrać pomiędzy budową a naprawą. odnieść się można do relacji międzyludzkich. Każdy z nas popełnił w życiu coś strasznego, może nie bardzo, a jednak. Bo czym innego jest zło dla przedszkolaka, a czym innego dla dorosłej osoby. Nie raz trzeba było kogoś przeprosić za nasze zachowanie, czy to za zepsuta zabawkę, czy to za kłamstwo, które wyszło na jaw, za zdradę którą odkryto. Trudno jest naprawić coś, co się rozpadło, zwłaszcza ze człowiek jest z natury osobą która nie lubi przepraszać.
    Budować jest także trudno. Nie każdy z nas lubi zawierać nowe znajomości. W dzisiejszym świecie ludzie boją się ludzi, nawet skrycie. Otaczają nas ludzie fałszywi, niezdolni do uczuć. Ciężko jest poznać drugiego człowieka. Nie każdy jest prosty i otwarty. Nie w naszych czasach. Jednak wybór to indywidualna sprawa każdego z osobna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Stare, a może nowe...?

    Gdyby odpowiedź na to pytanie była uniwersalna, nikt nie miałby takich problemów. Myślę, że należy kierować się w większości sercem i w odrobinie rozumem. By potem nie żałować. Burzenie wcale nie jest miłe, a budowanie jest mozolną pracą. Lecz jeśli stare powoli się rujnuje, a nowe wkracza w nasze życie, dajmy mu szansę. By za kilka lat nie siedzieć samotnie w ruinie, żałując, że nie można cofnąć czasu.


    monika.andrzejewska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Stare znane czy nowe nieodkryte? To bardzo trudne pytanie. Przede wszystkim trzeba znać wartość "starego" i nowego". Aby w życiu osiągnąć pełnię szczęścia trzeba w takim samym stopniu rozważnie podchodzić do "naprawy" i "budowy". Nie wolno pochopnie rezygnować z czegoś co się po prostu popsuło (szczególnie jeśli chodzi o relacje) jednak nie wolno też usilnie naprawiać czegoś, co nie ma już możliwości ulec naprawie i tym samym rezygnować z tworzenia czegoś nowego i lepszego. Ważne jest także by ani przy "naprawie" ani przy "budowie" nie być samemu. Jeśli okazuje się, że tylko Tobie zależy na jednym bądź drugim wiadomo, że niewiele powstanie. Gdzieś, kiedyś przeczytałam cytat "Jeśli wahasz się między dwoma wyborami, rzuć monetą z momencie, kiedy rzucisz ją do góry będziesz już wiedział/wiedziała, co chcesz aby wypadło" i chyba trochę tak jest. Najlepiej po prostu słuchać siebie i podejmować decyzje zgodne ze swoim sumieniem. Jeśli czujesz się dobrze z naprawianiem tego co już znane to wybierasz to, jeśli jednak nie przynosi Ci to satysfakcji, nie uszczęśliwia i nie poprawia stanu rzeczy, może warto zacząć budować coś nowego i patrzeć na efekty. Wiadomo jedno: w życiu nie wolno stać w miejscu.
    Pozdrawiam :)
    Obserwuje już od dawna :)
    Za chwilkę dodam banner u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zapowiada się wspaniale. Będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy życie wali Ci się z hukiem na głowę,
    Twój mąż już chyba inną wybrał sobie żonę,
    Ty nie oglądaj się z żalem na lata wspólne
    Ale ratuj z tych zgliszcz co sie tylko uda.
    Pomyśl przez łzy,że tak los wam to zapisał,
    Chyba nie z nim miałaś przeżyć całe życie?
    Gdzieś czeka na Ciebie ktoś zupełnie nowy,
    Kto doda Ci wiary i skrzydeł,pokaże nowe lądy.
    Ze spokojem patrz w swoją dobrą przyszłość,
    Bo każde złe da się na coś lepszego przekuć.
    Nie chcę ratować związku na ruinach miłości,
    Ale z podniesioną głową nieść nieco godności.
    To mój sposób na nierówną walkę z byłym facetem,
    Było bardzo cieżko,ale teraz z nowym jest lepiej.
    Czuję się kochana i spełniona w dwustu procentach,
    A nawet pojawił sie syn,to istota najpiekniejsza.
    Nie pomyślałabym kilka lat temu,że tak sie potoczy,
    Moje życie nabrało wartości powiem Wam to w oczy...
    Nie ratujmy na siłę czegoś co na klęskę już skazane,
    Ale rozejrzyjmy się wokół siebie,ile może być nam dane! eluchi1974@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Stawiam zawsze na to co nowe w naszym życiu,bo dla mnie każda zmiana przynosi jakieś nowe rewolucje,które najczęściej wychodzą nam na dobre.Dlatego czasami nie marnujmy swojej cennej energii na naprawę starego porządku,gdy ten ma sie dobrze,ale z nadzieją budujmy nowe.Ja taką dewizę wyznaję od kilkunastu lat i za kazdym razem dobrze na tym wychodzę,odrobina ryzyka w życiu dodaje smaczku.A kto nie walczy o siebie,ten może faktycznie tkwić w zastałym zwiazku,pracy albo w męczących rodzinnych koligacjach i męczyć się,więc warto spróbować coś zmienić.kosmosj@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Niejednokrotnie próbowałam naprawiać. Naprawiałam swoje i nieswoje życia, zszywałam je i łatałam. W nieskończoność. Teraz wiem, że czasami lepiej zostawić to, co zostało zniszczone: przyjaźń czy chorą miłość. Lepiej jest budować: od podstaw, na stabilnych fundamentach. Bez toksycznej atmosfery i zabliźnionych uraz. W ten sposób zakończymy budowę zamków z piasku - stworzymy twierdzę z własnej siły. A co! ;)

    waltwaren@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami nie mam już siły na ratowanie sprawy przegranej,
    Bo gdy coś się rozpada,to znaczy,że życie samo tak chce,
    Wszystko, przez los zostało nam już kiedyś zaplanowane,
    To po co na ratowanie tracić mnóstwo dobrej energii swej.
    Dlatego niekiedy z nieufnośćią wchodzę w nieznane i nowe,
    Ale przecież,lepsze to niż na siłę posklejanie starego,
    Słuchanie własnego serca to najpewniejsze inwestowanie,
    Nasza wewnętrzna intuicja sama podpowie nam coś mądrego.
    A jeśli jakaś ważna dla nas osoba raz nawali,zawiedzie,
    To chyba znak,że każdy jest tylko zwykłym człowiekiem,
    Każdemu zdarzy się popełniać błedy i głupstwa jakieś,
    Dajmy szansę i sami starajmy się nikogo nie zawieść.
    elucha1974@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Stare znane czy nowe nieodkryte. Czy w życiu lepiej jest naprawiać czy budować?

    Na swoim kierunku wciąż mam do czynienia z zagadnieniami dotyczącymi budownictwa. Wiem jaki jest najlepszy rodzaj ściany, co nieco o fundamentach, stropach, przenikalności cieplnej... Jednak tutaj pytanie jest nieco bardziej złożone i wielowymiarowe. Jeżeli chodzi o mnie, zdecydowanie łatwiej jest zacząć od wykopania dołu na fundamenty niż od zburzenia starych, zniszczonych przez czas ścian lub tylko łatania ich. W starym domu zawsze coś może nas zaskoczyć (grzyb!) a duchy przeszłości nigdy nas nie opuszczą.
    Z racji iż jestem indywidualistką wybieram bez zastanowienia rozpoczynanie wszystkiego od początku. Chcę sama decydować o swoim losie. Nie wiem czy poradziłabym sobie z cudzą przeszłością na plecach. Może i wiele bym straciła odrzucając tajemniczy, stary dwór do remontu. Jednak byłabym chyba szczęśliwsza mogąc zadbać samodzielnie o swoje szczęście i o błędy w konstrukcji winić tylko siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zycie to jedna wielka niewiadoma,nigdy tak do końca nie wiesz czy skręcić w lewo czy też może w prawo,myślisz co sie stanie gdy prosto pójdziesz?Tak samo jest jeśli chodzi o nasze emocje i uczucia,boimy sie zranienia i odrzucenia,więc czasami nie brniemy w to co nie do uratowania jest.Sami musimy podejmowac te ważne życiowe decyzje,co zrobić aby nie brnąć w jeszcze większe bagno,samemu nie wyjść z tego pokaleczonym.Są sytuacje gdy warto postawić wszystko na ratowanie starego i dobrze na tym wyjdziemy,a kiedy indziej lepiej odwrócić się na pięcie i patrzeć tylko w przyszłość. olivka1971@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Są takie momenty w naszym życiu,gdy nadzieji brak,
    Wszystko idzie po prostu złym torem,wali się i pali,
    Los śmieje się z nas i robi specjalnie nam na opak,
    A jasny horyzont bez chmur widać daleko w oddali.

    W takich chwilach stare co znamy to nawet lubimy,
    Wkurzają nas nasze problemy,ale nadal w nich tkwimy,
    O nowych pomysłach z przerażeniem sobie myślimy,
    Wtedy właśnie jest czas,żeby coś zmienić w jednej chwili.

    POżegnać bez chwili wahania złe stare miejsca i nawyki
    Postawić wszystko na jedną kartę bez mrugnięcia okiem,
    Czy to się opłaca?zapytacie mnie pewnie z grubej rury,
    A ja właśnie nowego nieznanego z odwagą bardzo chcę.
    jeje1977@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...