piątek, 13 kwietnia 2012

"W cieniu Sheratona" Ireneusz Gębski


Nie od dzisiaj wiadomo, że trudno się żyje na obczyźnie. Nie tylko ze względu na bariery językowe. Pod uwagę trzeba brać tęsknotę za rodziną, za krajem, za rodakami. Często też bywa tak, że za granicą jesteśmy traktowani jak ktoś gorszy. „W cieniu Sheratona” to książka, która mówi o tych rzeczach.

Poznajemy czwórkę Polaków, którzy zdecydowali się na emigrację. Jurek jest niespełna czterdziestoletnim rozwodnikiem. W Polsce zostawił nie tylko byłą żonę ale i nastoletnią córkę. W Sheratonie pracuje na zmywaku i próbuje poradzić sobie w nowej rzeczywistości. Ania i Rafał są parą od kilku lat. Rafał jako pierwszy zdecydował się na wyjazd, po czym sprowadził do Anglii Anię. Zdaje się, że między tą dwójką zaczyna się psuć. Pogarsza to jeszcze sprawa z tajemniczymi e-mailami, które Ania wymienia z Damianem, chłopakiem mieszkającym w Toruniu. Całą czwórkę dopełnia Ewelina, magister biologii, kelnerka w Sheratonie, która przyjechała do Anglii za namową kuzynki, Anki. W kraju nie mogła znaleźć dobrej pracy, ale ostateczną decyzję podjęła po rozstaniu z chłopakiem.

Każde z nich ma swoje problemy życiowe i miłosne. Jurek nie potrafi dogadać się z jednym z pracowników, co powoduje niesamowicie wiele trudnych sytuacji. Ania z Rafałem borykają się z własnymi kłopotami sercowymi, które powoli wpływają na ich relacje. Ewelina za to zaczyna podkochiwać się w jednym z pracowników hotelu. Na dodatek, różnie traktowani są przez współpracowników Anglików. Napięta sytuacja w pracy odbija się na ich psychice. Wcale nie jest łatwo żyć na obczyźnie. Co się wykluje między Anią i Rafałem? W kim podkochuje się Ewelina? Czy Jurek zapomni o byłej żonie?

„W cieniu Sheratona” to krótka opowieść o życiu czterech osób, które zdecydowały o opuszczeniu kraju i poszukaniu szczęścia za granicą. Owo szczęście mogą znaleźć, albo całkowicie stracić. Ich perypetie są bardzo ludzkie. Możemy pomyśleć, że tak faktycznie może wyglądać życie imigrantów. Całkowicie zawierzamy autorowi, myśląc, że na pewno ma rację. Ja wiem co nieco od znajomej, która mieszka w Anglii już kilka lat i jej relacje pokrywają się z tym, które można wyczytać w książce.

Postacie są bardzo autentyczne, realne w swoim życiu i próbach odnalezienia samego siebie. Próbują egzystować na obczyźnie, ale pragną też szacunku ze względu na to, że nie różnią się niczym od rodowitych Anglików. Bardzo polubiłam Ewelinę. Najbardziej z całej czwórki wydała mi się prawdziwa. Ciężkie próby nie pozbawiły jej swego rodzaju świeżości i optymistycznego spojrzenia na świat. Najmniej zapałała sympatią do Rafała. Jak dla mnie okazał się zbyt narwany, choć zdarzały się sytuację, kiedy z chęcią pogratulowałabym mu odpowiedniego zachowania.

Książka Ireneusza Gębskiego przesiąknięta jest codziennością. Nie tylko tą szarą i trudną, ale można w niej znaleźć jakieś ciepło. Są momenty, kiedy się wzruszamy i momenty, kiedy nie możemy powstrzymać się od śmiechu. Zupełnie jak w życiu. Tak, książka ta jest życiowa i myślę, że warta przeczytania.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autora.

4/6

5 komentarzy:

  1. Tak, Pan Irek moim zdaniem doskonale przedstawił klimat życia na obczyźnie. Czekam na dalsze perypetie bohaterów,ale z tego co wiem autor nie zamierza kontynuować. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam na temat emigracji swoje zdanie, ale z chęcią tę książkę przeczytam. Bardzo jestem jej ciekawa i chcę przekonać się, jak ja odbiorę. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią skuszę się na tę książkę. Lubię takie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może być ciekawa, ja fanką emigracji nie jestem ale życie różnie się układa. Postaram się sięgnąć po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...