piątek, 6 kwietnia 2012

"Dreszcze" Giorgio Rayzacher


Z prozą Giorgio Rayzachera nigdy wcześniej nie miałam styczności. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po jego książkach, dlatego też nie nastawiałam się na fajerwerki, ani też na zawód. Podeszłam do „Dreszczy” trochę sceptycznie, trochę z ciekawością. W sumie sama nie wiem. W każdym razie o to, co z tej książki wyniosłam.
Paryż, rok 1945. Pewien mężczyzna pracował w gazecie.  Był poniżany i wyśmiewany przez współpracowników oraz szefa, dlatego też chciał jak najszybciej znaleźć wyśmienity materiał na artykuł, by raz na zawsze zamknąć im usta. Przypadek sprawił, że znalazł się w szpitalu, gdy została przywieziona kobieta w ciąży. Na dobrą sprawę nic dziwnego by w tym nie było, ale wiedziony jakimś przeczuciem postanowił przyjrzeć się temu. To, co urodziła kobieta, zdecydowanie nie było dzieckiem, a staruszką o okropnie pomarszczonej twarzy i skrzekliwym głosie. Mężczyzna zdał sobie sprawę, że nie mogę napisać o tym artykułu, ale od tej pory owa staruszka wpłynie na jego życie w sposób niewyobrażalny.

W końcu mężczyzna żeni się z jedną z pielęgniarek, Deborą, która pracowała w tym szpitalu. Nie może ona jednak zrozumieć obsesji męża na punkcie owego „dziecka”. W ciągu całego swojego życia mężczyzna będzie jej poszukiwał, będzie próbował znaleźć odpowiedzi na każde nasuwające mu się pytanie. Gdy dowie się, że umiera, sporządzi pamiętnik dla swojego syna, Maksa, by zrozumiał z czym borykał się jego ojciec. Kim jest staruszka? Dlaczego wpłynęła tak bardzo na jego życie?

Na tyle okładki można przeczytać, że książka jest „szokująca, intrygująca, piękna i brutalna”. I trudno jest się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Autor sugestywnie wprowadza nas w świat brzydoty i piękna, zupełnie jakby był zafascynowany tymi odmiennymi stanami i w każdym z nich próbował znaleźć coś wartościowego. Książka jest dziwna – ale jak dla mnie w pozytywnym aspekcie. Nie jest to zwyczajne czytadło, które szybko wyleci z głowy, wręcz przeciwnie, po jej przeczytaniu budzą się w nas różne pytania.

Główny bohater wyruszył w głąb własnej świadomości, zatopił się w wydarzeniach z 1945 roku i odbiło się to na jego późniejszym życiu. Obsesja zawładnęła nim tak mocno, że nie potrafił oprzeć się wrażeniu, że wszędzie widzi ową staruszkę. Stany jego świadomości były niezrównoważone, mogłoby się nawet zdawać, że popada w swoisty obłęd i zatacza koło we własnych myślach.

Wrócę jeszcze do brzydoty, która jest tutaj mocno poruszana. Pewna scena z książki sprawiła, że długo starałam się wyłączyć swoją wyobraźnie. Autor w kilku krótkich opisach zawarł esencję szpetoty starej kobiety, która miała być symbolem „dziecka” oraz młodej modelki i ich relacji między sobą. Nie ważne, że zostały do tego zmuszone.

„Dreszcze” są książką dość ambitną, wartą przeczytania i spróbowania zrozumienia, co autor miał na myśli. Nie sądzę, by można było przejść koło niej obojętnie. Zawiera w sobie dużo ciekawych przesłań, a autor ma niesamowitą umiejętność wprowadzania czytelnika w różne stany jego własnej świadomości egzystencji. Spróbujcie, nie pożałujecie.

Książkę otrzymałam od samego autora, za co serdecznie dziękuję!

5/6

9 komentarzy:

  1. Nie wiem, nie wiem, raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę przeczytałabym nawet, gdybyś oceniła ją na najniższą ocenę. To ze względu na czas i miejsce akcji. :) Moja obsesja na punkcie Francji i Paryża bierze górę. Fabuła wydaje się być ciekawa i bardzo mnie zainteresowała, a ocena kusi, więc na pewno przeczytam. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją. Zajrzę na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze powiedziec ze ksiazka mnie strasznie zaciekawila...chyba mam kolejna do listy 'Must have' :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam tę książkę kiedyś w rękach i nie przeczytałam, teraz żałuję. Może jeszcze będzie druga okazja...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...